Zmarszczka, która nagle zniknęła

Zauważyłam jeszcze jedną zmianę: zniknęła zmarszczka na moim czole. Moje czoło było zawsze gładkie, być może dlatego, że kiedy miałam siedem lat, matka jednej z przyjaciółek położyła mi rękę na głowie i powiedziała: „Nie marszcz czoła, bo będziesz później żałować”. Może zresztą nie miało to żadnego wpływu, a moje gładkie czoło to po prostu kwestia wrodzonych predyspozycji. W każdym razie wtedy, w Paryżu, zauważyłam pewnego dnia było to po przepłakanej nocy i kilku dniach sprzeczek że nad nasadą nosa utworzyła się delikatna linia, zaczynająca się przy lewej brwi i prowadząca centymetr ku górze. Ogarnęła mnie rozpacz. Przypisywałam powstanie zmarszczki wszystkiemu, tylko nie mojemu stanowi psychicznemu; w końcu, sądząc, że to krótkowzroczność, zaczęłam nosić okulary, a potem przez rok soczewki kontaktowe. Ale zmarszczka nie zniknęła.
Kiedy opuszczałam Paryż, miałam inne problemy niż zmarszczki: musiałam zapewnić sobie egzystencję. Mimo przepowiedni mojego przyjaciela, że bez jego pomocy umrę w Austrii z głodu, ukończyłam w terminie studia, zaczęłam z powodzeniem pisać i publikować, a w końcu udało mi się zatrudnić w bardzo dobrej austriackiej gazecie. Zupełnie nie miałam czasu, by stać przed lustrem i szukać zmarszczek na twarzy. Po roku wzięłam urlop i nareszcie miałam trochę czasu dla siebie. I co stwierdziłam? Zmarszczka między brwiami zniknęła. Z początku nie mogłam w to uwierzyć, oświetlałam twarz ze wszystkich stron, próbując wytropić choćby najdrobniejszą nierówność bezskutecznie. Miejsce, gdzie wyraźnie było widać ową linię prowadzącą w górę, było gładkie i takie jest do dzisiaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *