Zabawa z hotelowym portierem

Skojarzenia, jakie mamy z liczbami czterdzieści, pięćdziesiąt czy siedemdziesiąt, pochodzą z XIX wieku. Gdyby wszyscy mieli wypisany na czole swój wiek, liczby te nie wzbudzałyby już w nas strachu. Z reguły bowiem ludzie wyglądają młodziej, niż się sądzi. Miałam okazję przekonać się o tym pewnego lata. Spędziłam wtedy trzy miesiące we Włoszech, mieszkając w pewnym hotelu. Z hotelowym portierem bawiliśmy się w następującą grę: ja próbowałam odgadnąć wiek przybywających gości, on porównywał to potem z danymi w paszportach. Prawie zawsze się myliłam. Najbardziej w przypadku pewnej wysokiej, szczupłej, jasnowłosej damy, która przyjechała w połowie lipca razem z przyjaciółką. Dowiedziałam się, że jest pisarką i przybywa z Monachium. Szczególnie chętnie nosiła długie suknie, ale bywało, że pokazywała się w kostiumie kąpielowym, i kiedy czasem opalała się nie na plaży, a przy hotelowym basenie, wszyscy podziwiali jej wspaniałą figurę. Dyrektor hotelu był nią oczarowany i od czwartego dnia pobytu miała zawsze na swoim stoliku bukiet świeżych róż z hotelowego ogrodu. Oceniłam jej wiek na czterdzieści trzy lata. Naprawdę miała sześćdziesiąt pięć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *