Wszystko zależy od punktu widzenia

W zasadzie każdy ma prawo do zadręczania samego siebie. Wszystko ma swoje dobre i złe strony; ale są tacy, którzy dostrzegają jedynie negatywne aspekty ludzkiej egzystencji. Niemało jest tych, którzy tracą drogocenny czas na zrzędzenie i narzekania, którzy wołają, że jedynie złote lata młodości są warte przeżycia. Łagodni pesymiści umiejscawiają przy tym owe lata między dziesiątym a dwudziestym drugim, zaś bardziej zaawansowani między dziesiątym a osiemnastym rokiem życia. Smutne, ale prawdziwe. Nie można również zabronić ludziom patrzenia na swoją starość z nieodpowiedniej perspektywy. Zamiast się cieszyć, że ma się dopiero czterdzieści, pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat, można się przez całe życie zamartwiać, że ma się już trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt. Powtarzam: każdemu wolno się zadręczać. Ale nikt nie ma prawa odbierać swoim bliźnim zdrowej radości istnienia, wmawiając im na przykład, że wraz z trzydziestym rokiem życia przemija wszystko, co piękne, a po czterdziestym piątym nie pozostaje już nic innego, jak tylko poddać się starczej rezygnacji oraz dyktatowi młodych. Wiem, że mężczyźni bardziej obawiają się starości niż kobiety. Niektórzy tłumaczą ten fakt strachem przed utratą potencji, inni rozczarowaniem, jakie staje się udziałem tych, którzy podporządkowali swoje życie zdobywaniu pieniędzy, pozycji społecznej, dążeniu do władzy. Mimo to zwracam się w tej książce głównie do przedstawicielek mojej płci, gdyż podczas ostatnich stu pięćdziesięciu lat wykorzystywano je brutalnie i bezwzględnie i jest nieskończenie wiele spraw do nadrobienia. Przy całym moim szacunku dla mężczyzn muszę jednak stwierdzić, że przez całe wieki zrzucali ciężar swojego strachu przed starością na kobiety, które czuły się zbyt niepewnie (wynik ich sytuacji społecznej i wychowania), aby móc się bronić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *