Wkrótce mieliśmy odwiedziny

Do Paryża przyjechała siostra mojego przyjaciela i zatrzymała się u nas na dwa tygodnie. Była to typowa amerykańska mężatka i pani domu, z dwójką małych dzieci, z milutkim domkiem, który opuszczała jedynie po to, aby pojechać po zakupy, odwieźć dzieci do szkoły i przywieźć je z powrotem, albo żeby pójść na brydża do sąsiadki. Innych znajomych prawie nie miała. Przyjaciół żadnych. Ze światem zewnętrznym kontaktowała się jedynie za pośrednictwem męża. Żyła zamknięta w świe- cie telewizji, była przygnębiona, zgaszona i czuła się staro, ponieważ „w telewizji ciągle pokazują, jak mężczyźni zabiegają o młode dziewczyny”. Sama nie miała jeszcze czterdziestu lat. Ale naturalnie swojemu wiekowi przypisywała winę za to, że mąż ją zaniedbuje. W rzeczywistości jednak przyczyna leżała w tym, że nigdy nie pasowali do siebie pod względem seksualnym. Sprawy seksu napawały ją lękiem. Ale o tym problemie dowiedziałam się dopiero wiele lat później. Podczas jej pobytu w Paryżu próbowałam jakoś podbudować ją psychicznie. Bez skutku. Zareagowała negatyw- nie również na ową historię z Place Pigalle. Odparła, że nigdy się z czymś takim nie zetknęła, świat należy do mężczyzn, a dla nich liczą się jedynie podlotki.
Wkrótce po jej powrocie do Stanów nadeszła hiobowa wieść: mąż ją opuścił. Zupełnie niespodziewanie. I dla kogo? Dla osiemnastoletniej dziewczyny? Nie, dla dojrzałej, czter- dziestoośmioletniej kobiety, starszej od niego o trzy lata i matki czworga (sic!) dzieci!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *