Wiek nie był żadną przeszkodą

Ale potem usiadła do pianina. Zaczęła grać. Ojciec uśmiechnął się, potem wyciągnął nuty. Grała wszystko, co jej wskazał. Jeśli czegoś nie znała, grała prima vista. Ojciec był zachwycony wyciągnął skrzypce i oboje muzykowali ku radości wszystkich przez całe popołudnie, aż do późnego wieczora. Zaangażował ją natychmiast i Lisa pozostała w zespole aż do śmierci ojca w sześć lat później.
Gdyby Lisa Feldner napisała zwykłe podanie o angaż, ojciec prawdopodobnie nawet nie zaprosiłby jej na przesłuchanie. Kiedy się u nas pojawiła, miała dobrze ponad siedemdziesiąt lat. Ale wiek nie był dla niej żadną przeszkodą. Na podium, w eleganckiej, długiej sukni wyglądała doskonale, a jeśli chodzi o jej umiejętności, to są one bez zarzutu. Ma też wielką zaletę: nie zna fałszywej skromności. Gra jeszcze dzisiaj i pewnie będzie grała aż do chwili, kiedy w wieku stu lat padnie martwa przy fortepianie. Latem występuje z orkiestrą uzdrowiskową w pewnym kurorcie w Górnej Austrii, zimą w eleganckiej wiedeńskiej kawiarni. Podczas kilku tygodni wolnych od koncertów jeździ po świecie i odwiedza przyjaciół. Jak już wspomniałam, poznaliśmy ją, kiedy miała siedemdziesiąt lat. A podobno na starość nie zawiera się przyjaźni. To nieprawda. Lisa Feldner jest bardzo bliską przyjaciółką naszej rodziny, często się widujemy i odwiedzamy. I nie jesteśmy jedynymi, którzy utrzymują z nią kontakty. Na samotność Lisa nie może się uskarżać, to pewne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *