U nas związki rodzinne są mocniejsze

W Europie jest mniej samotnych, starych ludzi niż w Stanach Zjednoczonych. U nas związki rodzinne są mocniejsze, przede wszystkim na południu. Wprawdzie nie ma wielkiej różnicy w liczbie rozwodów w Starym i Nowym Świecie, lecz związki pomiędzy rodzicami a dziećmi wydają się być głębsze w Europie. Jednak w Anglii zaznaczają się pewne tendencje, będące stadium początkowym tego, co tak często spotykamy w Ameryce: dążenie rodziców do możliwie najszybszego uwolnienia się od wszelkiej odpowiedzialności za dzieci. Już w wieku ośmiu lat dzieci z dobrze sytuowanych rodzin brytyjskich posyłane są do szkół z internatem, do tak zwanych preparatory schools; potem, aż do osiemnastego roku życia, uczęszczają do public schools, także z internatem. Jeszcze bardziej przykre wrażenie sprawia niemal całkowity brak kontaktu między rodzicami a dziećmi w Stanach Zjednoczonych. Córki i synowie mieszkają nierzadko o tysiące mil od rodziców, a każdą wizytę w domu rodzinnym traktują jak uciążliwy obowiązek. W Europie młodzi pozostają zwykle w domu rodziców do momentu założenia własnej rodziny lub tak długo, dopóki nie ukończą studiów, jeśli mieszkają w mieście uniwersyteckim. Dla nas nie ma nic śmiesznego w tym, że dwudziestodwuletnia dziewczyna mieszka z rodzicami. I to niezależnie od tego, co myślą o tym Amerykanie. Metoda wrzucania na głęboką wodę, czytaj: wyrzucania z domu bardzo młodych ludzi, zgodnie z zasadą: płyń albo giń, może mieć w pewnych sytuacjach dobre skutki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *