Trzeba się uczyć od Francuzek

Czy w tej sytuacji można jeszcze mieć jakiekolwiek obawy? Oto kobieta, którą właściwie należałoby uważać za brzydką. A co robi mężczyzna? Marzy o jej ponętnych plecach. To było dla mnie wspaniałe odkrycie. Nagle zrozumiałam, w czym rzecz. A moje przekonanie pogłębiło się jeszcze podczas sześcioletniego pobytu w Paryżu. Otóż Francuzki nie są w żadnym razie piękniejsze niż Niemki, Austriaczki, Włoszki czy Amerykanki. Ale mają nad nimi wszystkimi jedną przewagę: mianowicie potrafią pokazać w tak korzystnym świetle zalety swojego ciała i urody, że zupełnie nie zauważa się tego, co jest w nich mniej piękne. Nawet jeśli są brzydkie jak noc, a mają tylko piękną szyję, to potrafią sprawić, że wszyscy będą tę szyję podziwiać. Posłużę się przykładem: Znany francuski reżyser filmowy Claude Chabrol przybył do Austrii, aby nakręcić czwarty odcinek serialu telewizyjnego o Fantomasie. Towarzyszyli mu Helmut Berger, Gayle Hunnicut wraz z wypróbowaną ekipą operatorów oraz Aurora Josquiss, sekretarka planu. Aurora jest wprawdzie dziewczyną o miłej aparycji, ale nie można jej nazwać oszałamiającą pięknością. Nieufna w stosunku do obcych, broni Chabrola przed dziennikarzami z tą samą zajadłością, z jaką pies broni kości przed kundlem sąsiada. Chabrol obiecał mi wywiad; kiedy zjawiłam się na miejscu kręcenia zdjęć, przyjęła mnie chmurna jak zwykle Aurora. Filmowano w starym, pełnym kurzu pałacu przy wiedeńskiej Ringstraße. Panował zwykły na planie filmowym chaos, kilometry czarnych kabli pokrywały podłogę, generator hałasował, reflektory oślepiały, kamera przesuwała się po szynach, ustawiano rekwizyty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *