Trudno sobie wyobrazić bardziej absurdalne zachowanie

Wszak to wszystko jest tylko grą pozorów, zwłaszcza w kinie. Zimą 1979 roku angielska aktorka Jane Birkin przyjechała do Wiednia na zdjęcia do filmu o malarzu Egonie Schiele. Sceny w sądzie filmowano w małej miejscowości Neulengbach koło Wiednia. Na dworze panował lodowaty chłód, klatki schodowe starego budynku sądu nie były ogrzane, a Jane Birkin, która grała ukochaną malarza, musiała w poszukiwaniu sędziego biegać po korytarzach ubrana w prawie przezroczystą bluzkę z krótkimi rękawami, w lekkie pantofelki i cieniutką spódnicę. Kiedy wreszcie zakończono filmowanie tej sceny, poszłam z nią do restauracji tam było cieplej aby przeprowadzić umówiony wcześniej wywiad. Jane Birkin siedziała naprzeciwko mnie, blada, przemarznięta, z cieniami wokół ust i nosa, z wyrazem zmęczenia w jasnoniebieskich oczach całkowite zaprzeczenie promiennej gwiazdy ekranu. Ale na zdjęciach, które zrobił nasz fotograf, wyglądała wspaniale. Aparat zarejestrował tylko to, co jest piękne w twarzy aktorki: wystające kości policzkowe, pełne usta, gęste brwi i prosty nos. To było po prostu niewiarygodne. Owe zdjęcia nie miały prawie nic wspólnego z kobietą, która siedziała naprzeciwko mnie. Jane Birkin miała na to dobre wyjaśnienie: „Kino powiedziała to świat czarów”. Tym tłumaczy również swój sukces. Kiedy miała siedemnaście lat, pojechała do Rzymu i odwiedziła swojego wuja, reżysera filmowego Carola Reeda. Zyskał on światową sławę obrazem Trzeci człowiek, który jest bez wątpienia jednym z najlepszych filmów światowej kinematografii. Jane zapytała wuja, czy ma zadatki na gwiazdę filmową. Reed spojrzał na nią i odrzekł: „To zależy jedynie i wyłącznie od kamery. Kamera musi się w tobie zakochać”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *