Roztrząsanie problemu zmarszczek

Naturalnie potrzeba nieco czasu, aby to zrozumieć. Ja również traciłam w młodości drogocenny czas na roztrząsanie problemu zmarszczek. Miałam wtedy dwadzieścia pięć lat, byłam świeżo po ślubie i mieszkałam w Londynie. Podczas długich spacerów po Regents Street zaglądałam spotykanym ludziom w twarze i szukałam zmarszczek. Taka piękna, a już ma zmarszczki wokół oczu, myślałam, patrząc na tę czy ową kobietę. Pewnie jest dużo starsza ode mnie. Jednak moje obserwacje, którym oddawałam się przeważnie podczas przerwy na lunch (pracowałam wówczas tuż przy Piccadilly Circus), ujawniły zdumiewające fakty. Mianowicie zauważyłam, że są ludzie, którzy mimo zmarszczek wyglądają młodo, i tacy, którzy nie mają żadnych, a mimo to sprawiają wrażenie starych. Twarze tych, którzy wyglądali najstarzej, chociaż pewnie jeszcze nie byli starzy, były obwisłe, zwiotczałe, o niewyraźnie zarysowanej linii pod- i bródka. Dzisiaj wiem, skąd to się bierze. Jest to widomy znak rezygnacji, najgorszego wroga urody. Ponieważ ten, j kto rezygnuje, starzeje się. ] Rezygnacja to nic innego, jak odcięcie dopływu naturalnych sił, które w nas drzemią. Każdy zna określenie „wola życia”. Każdy lekarz wie o znaczeniu owej woli w krytycz- i nych sytuacjach po niebezpiecznych dla życia wypadkach, po ciężkich operacjach i każdy nieraz wypowiadał owo zdanie: „Teraz może pomóc już tylko wola życia”. Jeśli istnieje potrafi zdziałać cuda. Podobnie jest z wolą bycia młodym. W obu przypadkach jest to ta sama drzemiąca w nas energia. Trzeba jej tylko dać szansę, pozwolić, by się uaktywniła. Ten, kto rezygnuje, zostawia nie wykorzystane wielkie rezerwy energii, przegrywa, starzeje się na długo przedtem, zanim przyjdzie jego czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *