Pięćdziesiąt lat i ani jednej zmarszczki

A teraz o twarzy i o tym, czego każda kobieta obawia się najbardziej: o zmarszczkach. Powiedzmy od razu: nie każdy musi je mieć. I jeśli nawet są to wyjątki, to jednak zdarza się spotkać przykłady tak zwanej wiecznej młodości kobiety, które nawet w wieku pięćdziesięciu lat mają gładką, elastyczną skórę, i to bez kosmetycznych operacji. Ja również znam taką osobę. Jest to czarna Amerykanka, aktorka, która dzisiaj ma pięćdziesiąt jeden lat i ani jednej zmarszczki na twarzy. Zdradziła mi nawet swoją tajemnicę: żadnych grymasów, nie śmiać się za dużo, i każdego wieczoru wazelina pod oczy. Potem dodała jeszcze: „Wiem jedno. Dostanę zawału w dniu, w którym odkryję pierwszą zmarszczkę na mojej twarzy”. A na pytanie, czy rzeczywiście wpadłaby w popłoch, gdyby mając sześćdziesiąt lat dostała zmarszczek od uśmiechu, odpowiedziała: „Naturalnie. Nie chcę pokazywać światu, jak żyłam”. No cóż, moim zdaniem takie podejście jest błędne. Świat jest i tak wystarczająco bezosobowy, by trzeba to było jeszcze wzmacniać poprzez ukazywanie twarzy, które nic nie wyrażają. Mnie osobiście fascynują linie i bruzdy w twarzy człowieka, ponieważ są kluczem do jego życia tego obecnego i minionego. Ogólnie rzecz biorąc uważam twarze starszych ludzi za bardziej interesujące niż młode, i każdy artysta przyzna mi rację. Pamiętajmy o jednym: dopóki człowiek żyje i rozwija się wewnętrznie, duchowo, dopóty jego twarz pozostaje pełna wyrazu i żywa. A proces dojrzewania przynosi jedynie duchowe i cielesne zyski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *