Uczciwy związek seksualny

Zwróćmy uwagę na sprawę o zasadniczym znaczeniu: związek seksualny między starszą kobietą a młodym mężczyzną jest zazwyczaj o wiele bardziej uczciwy niż pomiędzy starszym mężczyzną a młodą kobietą. Dziewczyna, która śpi ze starym mężczyzną, może udawać podniecenie i rozkosz nawet wtedy, kiedy nic nie odczuwa, a jego ciało budzi w niej wstręt. Wprawdzie dobry kochanek zauważy to natychmiast, ale jest też wystarczająco wielu takich, którzy niczego nie dostrzegają i nawet krzyki rozkoszy prostytutki uważają za prawdziwe. Natomiast młody mężczyzna, który śpi ze starszą kobietą, niejako wykłada wszystkie swoje karty na stół. Nie może bowiem zmusić swojego ciała do miłości. Jeśli jej ciało jest dla niego odpychające, nie będzie miał erekcji. Jeśli zaś może się kochać, oznacza to, że pożąda swojej partnerki. Złośliwe opinie, jakoby młodzi mężczyźni żyli ze starszymi kobietami jedynie ze względu na profity finansowe, można bardzo łatwo obalić. Najpóźniej w łóżku okazuje się bowiem, czy w grę wchodzą również uczucia. Młode dziewczyny, które to czytają, nie powinny mnie źle zrozumieć. Absolutnie nie chciałabym powiększać niepewności, którą odczuwają prawie wszyscy młodzi ludzie. Moim pragnieniem jest raczej ukazanie pocieszającej perspektywy, kiedy mówię, że w wieku siedemnastu, osiemnastu czy dwudziestu lat nie osiągamy bynajmniej szczytu możliwości i że najlepsze dla miłości fizycznej lata dopiero nadejdą, i będą jeszcze długo, długo trwały. Powróćmy jednak do wspomnianych poprzednio statystyk urzędów stanu cywilnego. Faktem jest, że od początku lat sześćdziesiątych liczba małżeństw, w których kobieta jest starsza od mężczyzny, wykazuje silną tendencję wzrostową. Już w roku 1975 w Republice Federalnej co siódmy związek zawierany był pomiędzy młodszym mężczyzną a starszą kobietą. W miastach było tak nawet w jednym przypadku na pięć. Taką tendencję daje się zaobserwować we wszystkich krajach zachodnich. Statystyki opublikowane w Anglii w latach sześćdziesiątych wykazały, że w porównaniu z okresem powojennym liczba takich małżeństw wzrosła o piętnaście procent. Obecnie jest ich dwadzieścia procent. Z dokumentów urzędów stanu cywilnego wynika ponadto, że małżeństwa te są o wiele trwalsze niż związki zawierane przez rówieśników.

Zupełnie inaczej zachowuje się kobieta dojrzała

Ona nauczyła się już akceptować samą siebie. I ma jedną wielką zaletę: nie czuje lęku przed męskim ciałem. Doskonale sobie przypominam moje pierwsze doświadczenie z nagim mężczyzną. Jego ciało było mi obce, napawało mnie lękiem i obawą. A tego, co budzi lęk, nie można pieścić i kochać. No i naturalnie mężczyzna czuje, czy jego ciało jest akceptowane, czy się go pożąda, czy odrzuca. Także mężczyzna pragnie pieszczot, pocałunków i miłości, pragnie być dotykany i pożądany dokładnie tak jak kobieta. To sprawa o podstawowym znaczeniu. Mężczyzna, który zbyt długo żyje z kobietą odrzucającą jego ciało, staje się impotentem, kobieta w takiej sytuacji zaczyna cierpieć na oziębłość. Kobieta dorosła i dojrzała pod względem seksualnym może mierzyć się z każdą dziewczyną. Ja sama będąc nastolatką straciłam kilku adoratorów na rzecz starszej krewniaczki. Znam też dwa przypadki, kiedy kochanek córki przeniósł swoje uczucia na matkę, przy której w dodatku wytrwał znacznie dłużej. Pomijając sprawy seksu młody mężczyzna znajduje u starszej przyjaciółki zrozumienie i poczucie bezpieczeństwa, a kombinacja matka i kochanka, jest nie do przebicia. Wiedzieli o tym już starożytni Grecy i dlatego stosunki tego rodzaju obłożone były straszliwymi karami. George Bernard Shaw powiedział na ten temat coś niezwykle istotnego. Lilii Palmer cytuje jego wypowiedź w swojej autobiografii Dicke Lilii gutes Kind (Gruba Lilii dobre dziecko): „Zawsze chciałem na nowo napisać Edypa powiedział Shaw. Czy może mi pani na przykład wyjaśnić, dlaczego Edyp wpada w taką rozpacz, kiedy dowiaduje się, że poślubił własną matkę? Przecież to chyba tylko wyszło na zdrowie jego skłonnościom!”

Dojrzałe kobiety są lepszymi kochankami

Czas na stwierdzenia ogólne. Na początku naszego stulecia pod wieloma względami panowała wprawdzie pruderia, ale z jednego przynajmniej powszechnie zdawano sobie sprawę: z tego, że dojrzała kobieta jest pod względem seksualnym o wiele bardziej warta pożądania niż młoda dziewczyna. Młodzi mężczyźni przez wieki całe zbierali doświadczenia w dziedzinie seksu głównie u kobiet zamężnych. Nawet jeszcze na krótko przed pierwszą wojną światową młoda Agatha Christie, która w Kairze przeżywała swój pierwszy sezon balowy, uskarżała się, że przystojni, młodzi oficerowie interesują się wyłącznie damami. „Nas, młode dziewczyny pisała traktowali jak powietrze”. Oczywiście ktoś może tu zrobić uwagę, że młode dziewczyny z dobrych domów były pilnie strzeżone przez rodziców, lecz że i one stały się obiektem pożądania, kiedy tylko zapanowała pod tym względem większa swoboda. Jednak prawdą jest mówię to z własnego doświadczenia że mężczyzna, który znajduje prawdziwą przyjemność w miłości cielesnej, który lubi kobiety i gardzi szybkim, jednostronnym zaspokojeniem, zawsze będzie wolał kobietę dojrzałą od młodej dziewczyny. Młoda kobieta jest zazwyczaj obarczona zbyt wieloma zahamowaniami. Nie ma zaufania do własnego ciała, nigdy nie jest z niego zadowolona i w łóżku koncentruje się na przykład na tym, żeby wciągnąć brzuch, zamiast spokojnie oddać się pieszczotom. Psuje nastrój chwili, zwracając uwagę partnera na urojone wady. Jest spięta, nie śmie otworzyć ust, żeby powiedzieć: „Proszę, pieść mnie nie tutaj, a tam”. Skazuje partnera na błądzenie po omacku i symuluje orgazm, co on zazwyczaj bardzo szybko odkrywa. Nie potrafi też powiedzieć nic miłego, zabawnego, czy wyrazić uznania dla partnera, wszystko odbywa się ze śmiertelną powagą i najlepiej w ciemności. Jako zadośćuczynienie wpisuje sobie potem do pamiętnika komplementy, jakimi ją obdarzono. Ja również miałam takie doświadczenia.

Koledzy zeszli na dalszy plan

Ale początkowo były napięcia między Kathy i kolegami Gerda z pracy. Ich ulubioną rozrywką była całonocna gra w karty albo przesiadywanie w barze. Naturalnie od Gerda oczekiwali tego samego. Kathy miała potulnie siedzieć w domu. Ale Amerykanki nie są tak uległe jak Europejki. „Gdybym miała dwadzieścia lat, pewnie wpadłabym w rozpacz, ale nie teraz powiedziała mi Kathy. Tak mnie to rozwścieczyło, że za każdą noc, kiedy on kazał mi czekać na siebie, odpłacałam mu tym samym. Wprawdzie byłam tylko u znajomych, a raz spałam w hotelu, ale on nie wiedział, gdzie jestem. Po piątym razie dał za wygraną. Zawarliśmy rozejm. Od tamtej pory wie, jak daleko może się posunąć. Nie dręczy mnie już, ponieważ sam teraz wie, jak bardzo boli, kiedy czeka się na kogoś całą noc. Wie również, że koledzy nie zastąpią rodziny”. Dominującą cechą Kathy jest niebywała siła woli. Jeśli czegoś pragnie, dąży do tego nie bacząc na przeszkody. I zazwyczaj osiąga swój cel. Bywa także nieprawdopodobnie męcząca. Może gadać godzinami, nie dopuszczając nikogo do głosu. Potrafi wstawić z powrotem do zlewu świeżo umyte po śniadaniu naczynia i polewać je wrzątkiem, „bo nas te bakterie żywcem zeżrą”. Kiedy oboje się gdzieś wybierają i właśnie wsiedli do samochodu, posyła Gerda po dwa razy do mieszkania, ponieważ zapomniała rękawiczek albo łańcuszka na szyję. „Och, mój ty biedaku”, mówi ze szczerym współczuciem, kiedy Gerd wraca. Mimo to jest interesującym i inspirującym partnerem, ponadto ma duże poczucie humoru. Gerd znosi wszystkie jej wady z iście anielską cierpliwością. Kiedy go zapytałam dlaczego, odparł: „Ponieważ jest inna niż wszystkie, ponieważ jeszcze nigdy się z nią nie nudziłem, ponieważ cenię jej sposób prowadzenia domu i ponieważ z żadną inną kobietą nie będzie mi tak dobrze w łóżku”.

To był okropny rok ale mimo to przyniósł coś dobrego

Chris przyszła punktualnie. Postarzała się wyraźnie i wyglądała na zmęczoną. Przestraszyłam się, od razu pomyślałam, że ich związek się popsuł, że się rozchodzą. Ale to nie była prawda. Przyczyną była choroba. Chris przeszła dwie operacje, zaledwie na trzy tygodnie przed naszym spotkaniem wyszła ze szpitala. „To był okropny rok powiedziała ale mimo to przyniósł coś dobrego. Teraz jestem całkowicie pewna, że Alain mnie rzeczywiście kocha. Tak wzruszająco troskliwy i czuły jak ostatnio nie był przez cały czas naszego związku”. Jak już wspomniałam, Kathy i Gerd mieszkają w Kolonii. Kathy jest Amerykanką i niedawno skończyła czterdzieści sześć lat. Jej mąż Gerd, z pochodzenia Niemiec, ma dwadzieścia dziewięć. Przyjechali do mnie do Wiednia i razem obchodziliśmy urodziny Kathy. Było to dla mnie bardzo interesujące i pouczające spotkanie. Kathy nie jest pięknością; ma krótkie, proste włosy i ciemną karnację. Jest niewielkiego wzrostu, silna, sprawna  i zwinna. Jej przodkowie pochodzili z Włoch. Z pierwszego małżeństwa, z amerykańskim profesorem, ma dwoje dzieci. Gerd był studentem jej męża. Poznała go przed dziesięcioma laty. Dwa lata później rozwiodła się, zabrała dzieci i pojechała z Gerdem do Niemiec, gdzie się pobrali. Ponieważ oboje nie chcieli mieć więcej dzieci, Gerd poddał się sterylizacji. Kathy nie pracuje zawodowo. Zajmuje się domem i dziećmi i robi to całym sercem. Początkowo mieli problemy finansowe, ale wkrótce Gerd dostał dobrą posadę w pewnym koncernie chemicznym; zamierza się wkrótce usamodzielnić. Mieszkają na peryferiach miasta, w pięknym domu z widokiem na Ren. Stosunki Gerda z dziećmi Kathy układają się bardzo dobrze.

Partnerstwo i harmonia

Alaina i Chris łączą więzy autentycznego partnerstwa. Prowadzą zrównoważony i przyjemny tryb życia. Alain przychodzi do domu zazwyczaj dwie godziny wcześniej niż Chris, robi zakupy, myje sałatę, przygotowuje jedzenie. Chris gotuje w weekendy i zajmuje się praniem. Sprzątanie w mieszkaniu jest ich wspólnym obowiązkiem. Ponieważ mają stosunkowo niezłe dochody, stać ich na częste i ekskluzywne podróże, wydają drogie przyjęcia. Alain jest zadowolony z niezależości finansowej Chris. A przede wszystkim nie zazdrości jej sukcesów zawodowych. Chris twierdzi, że Alain jest pierwszym mężczyzną, który jej nie tyranizuje. Naturalnie mieli i oni swoje problemy. Kiedy firma wysłała Alaina na sześć miesięcy do Niemiec był to drugi rok ich związku już po trzech miesiącach zaczął ją zdradzać z pewną sekretarką. Chris pojechała do Niemiec i kazała mu wybierać. Ponieważ Alain nie potrafił się od razu zdecydować, zrobiła to za niego. „W takim razie odejdź! rozkazała. Droga wolna! Wolę zostać sama. Ten związek dobrze ci zrobi. Najwyraźniej przy mnie nie nauczyłeś się odpowiedzialności. Idź, nie chcę cię więcej widzieć!” Po trzech tygodniach Alain wrócił do niej i taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła. Czy Chris obawia się młodszych kobiet? „Absolutnie nie oświadczyła mi. Alain już dawno przekonał się, że jakaś tam niedowarzona sekretarka nie jest w stanie mnie zastąpić. Dzięki temu, że jestem starsza, mam wiele zalet. Jestem na tyle pewna siebie, że nie trzymam się go kurczowo. Mam dość siły, aby powiedzieć sobie, że potrafiłabym żyć i bez niego, że świat by się przez to nie zawalił, że i bez niego dam sobie radę finansowo. I wiem także, że zawsze, nawet mając siedemdziesiąt lat, potrafię sobie znaleźć mężczyznę. Od czasu do czasu daję to odczuć Alainowi”. Kiedy przeniosłam się z Paryża do Wiednia, kontakty z Chris i Alainem urwały się. Nie widzieliśmy się przez dwa lata; dopiero wiosną tego roku spotkaliśmy się w Paryżu, w znanym lokalu artystów „La Coupole”. Umówiłam się z Chris na czwartą po południu, Alain miał później zabrać nas na kolację.

Oboje znieśli ten okres bardzo dobrze

Alain i Chris mieszkają w Paryżu, Kathy i Gerd w Kolonii. Chris jest Austriaczką i od długiego czasu żyje z Alainem, który jest od niej o siedemnaście lat młodszy. Kiedy się poznali przed osiemnastu laty w Paryżu, on miał dwadzieścia trzy, ona czterdzieści. Chris miała już za sobą dwa małżeństwa, jedno z austriackim biznesmenem, drugie z oficerem francuskim. Z pierwszego małżeństwa ma dwoje dzieci, które także mieszkają w Paryżu. Chris i Alain poznali się w firmie, w której pracują. Jest to międzynarodowy koncern, Chris prowadzi tam dział płac, Alain jest programistą komputerowym. Poznałam ich przed pięcioma laty. Mieszkali wówczas w malutkim mieszkanku na mansardzie pięknego, starego domu w historycznej dzielnicy Le Marais. Sympatycznie i przytulnie umeblowane mieszkanie było własnością Chris. Chociaż tak małe, wystarczało na urządzanie naprawdę znakomitych przyjęć, które oboje regularnie wydawali. Później Chris i Alain przeprowadzili się do większego mieszkania w tej samej dzielnicy, które zakupili ze wspólnych pieniędzy. Ale fakt, że przez dziesięć lat zgodnie współżyli w malutkim mieszkaniu, gdzie nie było możliwości odizolowania się, mówi sam za siebie. Oboje znieśli ten okres bardzo dobrze. Alain i Chris są ludźmi pełnymi niezwykłej pogody i radości. Wspaniale się z nimi rozmawia, są duszą każdego towarzyskiego spotkania, a Chris ma takie poczucie humoru, że można się z nią śmiać dosłownie godzinami. Chris nie jest bynajmniej pięknością. Ale jest wysoką, dobrze zbudowaną i zgrabną blondynką i emanuje niewiarygodnym wprost optymizmem i witalnością. Uczucie strachu przed starością jest jej całkowicie obce. Po przejściu na emeryturę chce wrócić do Austrii i tam, najchętniej w Tyrolu, założyć ekologiczne gospodarstwo ogrodnicze. Alain jest zachwycony jej planami i zaczął już studiować literaturę fachową.

Zdumiewająco zgodne małżeństwa

Od czasu pierwszej wojny światowej powszechnie wiadomo w Europie, że małżeństwa, w których kobieta jest znacznie starsza od mężczyzny, są udane. Dowiodło tego pokolenie mojej matki, czyli kobiety urodzone na przełomie stuleci. Nie miały one bowiem zbyt dużego wyboru, jeśli idzie o partnerów w tym samym wieku. Setki tysięcy młodych mężczyzn poległo na froncie w latach 19141918. Większość kobiet miała więc do wyboru: albo pozostać w stanie wolnym, albo czekać, aż nowe pokolenie mężczyzn osiągnie wiek dojrzałości do małżeństwa. Jeśli wybierały tę drugą możliwość, wtedy wychodząc za mąż miały zazwyczaj około trzydziestu pięciu lat, natomiast mężczyźni byli do dziesięciu lat młodsi. Znam wiele takich małżeństw. Wszystkie są zgodne i harmonijne. Tak jak małżeństwo bliskiej przyjaciółki mojej matki. Ona ma dzisiaj osiemdziesiąt, on siedemdziesiąt lat. Pobrali się, kiedy ona była już czterdziestoletnią, dobrze zarabiającą księgową. Oboje zdążyli się przedtem wyszaleć, rozejrzeć po świecie. Także dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem. Nigdy nie było żadnych zdrad. Różnica wieku jest zupełnie niezauważalna ani pod względem fizycznym, ani psychicznym. A jeśli już któreś jest zazdrosne, to raczej on niż ona.
Dojrzała kobieta, przede wszystkim taka, która odnosi sukcesy zawodowe, bez trudu przywiąże do siebie młodego mężczyznę. Przykłady można mnożyć, dotyczy to zwłaszcza środowiska artystów, ale także polityków, naukowców czy biznesmenów. Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że wystarczą do tego same zalety charakteru oraz siła oddziaływania osobowości sukcesy zawodowe i wielka sława nie są konieczne. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów z kręgu moich bliskich znajomych.

Wyleczony z wszelkiego strachu przed starością

Dziewięćdziesięciodwuletnia kobieta potrafi fascynować trzydziestoletniego mężczyznę, wydaje mu się czymś najnaturalniejszym pod słońcem. A oto jeszcze jedna interesująca obserwacja, którą poczyniłam. Otóż ilekroć opowiadałam w gronie znajomych historię mojej babci, spotykałam się z odpowiedzią: „Ależ oczywiście. Znam podobne przypadki. I zawsze są to bardzo dobrane pary”. Jeśli natomiast nie opowiadam tej historii, często upływają całe miesiące zanim usłyszę coś podobnego. Dowodzi to faktu, iż jest o wiele więcej takich małżeństw, związków i przyjaźni, niż się powszechnie uważa, tyle że większość z tych ludzi nie mając ze sobą kontaktów sądzi, iż są wyjątkami. I z tego powodu czują się niepewnie. Zarówno kobiety jak i mężczyźni milczą ze względu na partnerów. Pewną rolę odgrywa tu także próżność. Kobiety, które mają młodszych partnerów, wyglądają z reguły bardzo młodo i na pierwszy rzut oka różnica wieku nie jest widoczna. A kto w naszych czasach dobrowolnie wyzna, że jest o dziesięć lat starszy niż wygląda? Jeśli nie jest to widoczne, wtedy nikt nie pyta, a zatem sprawa pozostaje w ukryciu. Rzeczywisty stan rzeczy odzwierciedlają jedynie księgi urzędów stanu cywilnego, o czym dokładniej w następnych rozdziałach.

Malarka Georgia O’Keeffe

Znakomitym przykładem z Ameryki jest malarka Georgia O’Keeffe. W Europie zainteresowanie jej twórczością zaczyna budzić się dopiero teraz, w Nowym Świecie już od dawna zaliczana jest do klasyków. Jej obrazy należą do najpiękniejszych dzieł, jakie powstały w XX wieku; barwy, których używa, odznaczają się niewiarygodną wprost intensywnością i ciepłem. Przepiękne są Czerwone i pomarańczowe wzgórza i Rafy pod Abiquiu, malowane z różnych perspektyw; wielkie wrażenie robią Lake George, Wrony, Suchy wodospad czy wspaniałe kwiaty maku, zatytułowane po prostu Red Poppy. Georgia O’Keeffe zaczęła malować bardzo młodo. Za mąż wyszła po raz pierwszy, kiedy miała trzydzieści siedem lat poślubiła Alfreda Stieglitza, ojca nowoczesnej fotografii. Stieglitz wystawiał jej dzieła w swojej nowojorskiej galerii. Już w roku 1946 O’Keeffe miała wtedy niespełna sześćdziesiąt lat słynne nowojorskie Museum of Modern Art urządziło wystawę jej dzieł. Zainteresowanie, jakie wzbudziła, przeszło wszelkie oczekiwania. Po śmierci męża Georgia przez długi czas nie wychodziła za mąż. Kiedy miała osiemdziesiąt trzy lata, przeprowadziła się do New Mexico, gdzie zamieszkała w malowniczej hacjendzie na pustyni. W roku 1979 skończyła dziewięćdziesiąt dwa lata i poślubiła młodego, niespełna trzydziestoletniego człowieka, który był jej wieloletnim adoratorem. Mimo podeszłego wieku Georgia O’Keeffe nie straciła nic ze swojej witalności i twórczego zapału. Dziennikarzy, którzy ją odwiedzają, zadziwia żywością wypowiedzi, tym, że przez kilka godzin dziennie pracuje w warsztacie garncarskim, że jak dziecko potrafi się cieszyć przejrzystością powietrza, słońcem, stale zmieniającymi się barwami otaczającego ją krajobrazu. Kiedy ktoś przyjeżdża do niej w odwiedziny, Georgia nie odstępuje go ani na krok i nie wypuszcza przed upływem dwóch dni.