Nie ma recepty na urodę

Jeśli kobieta sama nie uważa się za piękną i godną pożądania, od razu to po niej widać; taka kobieta nie ma powodzenia u mężczyzn, w łóżku jest skrępowana i ma kompleksy, co automatycznie odbija się na zachowaniu partnera. Aby tego uniknąć, trzeba się nauczyć akceptować swój własny, indywidualny typ urody. Z pewnością jest to możliwe. I nie ma się czego obawiać naturalna skłonność obu płci do siebie jest silniejsza niż chwilowe upodobanie do małych i pulchnych kobiet, czy do dużych i wysportowanych, upodobanie, które w dodatku jest wynikiem manipulacji i mody. Dzisiaj nie ma się co przejmować kategoriami takimi, jak kobieca, czyli piękna albo niekobieca, czyli brzydka, obowiązującymi przez całe stulecia. Upodobnianie się do określonego prototypu kobiety, który właśnie jest modny, to głupota i strata czasu. Lepiej spożytkować tę energię na to, aby jak najlepiej prezentować swój własny typ urody. Zresztą upodobania mężczyzn są w tej dziedzinie naprawdę zdumiewające. Oto przykład: Pewien mój znajomy, pochodzenia kana- dyjsko-austriackiego, zajmujący się handlem dziełami sztuki, w wieku dwudziestu lat zakochał się w czarnej studentce, która była znacznie starsza od niego, miała czworo dzieci, została porzucona przez męża i korzystała z pomocy opieki społecznej. Przez kilka dni z rozrzewnieniem opowiadał mi
o tej kobiecie, o wspaniałych wspólnych przedpołudniach w łóżku, ojej namiętnym temperamencie i o tym, jak dobrze czuł się w jej towarzystwie. Kiedy zapytałam, jak wyglądała, dał mi odpowiedź, która zaszokowała mnie tak bardzo, że do dzisiaj pamiętam jej dosłowne brzmienie: „Miała wystający brzuch powiedział i obwisłe piersi. Ale nic sobie z tego nie robiła, a ja uważałem, że jest cudowna. I rzeczywiście taka była: miała najpiękniejsze plecy, jakie kiedykolwiek widziałem u kobiety”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *