Nie czekać na uznanie świata

Odrobina uznania ze strony rodziny uwolniłaby Birgit od jej wątpliwości. Lecz dzieci są niewdzięczne, a świat jest wygodny i gnuśny i trzeba mu wymierzyć solidnego kopniaka, żeby zechciał docenić czyjeś zasługi. I właśnie do tego trzeba się zmusić: do rozdzielania kopniaków. Bywa, że dzieci dopiero w sytuacji ostatecznej potrafią dostrzec to, co mają: wartość ojca, matki czy babci doceniają wtedy, kiedy ich stracą. Zbytnia skromność i poświęcenie starszych członków rodziny nikomu nie wychodzą na dobre. Dzieci nie uczą się ich doceniać, a starsi ludzie niepotrzebnie popadają w kompleksy. Dlatego też dobrze jest od czasu do czasu poświęcić kilka minut na zrobienie bilansu i zastanowienie się, czego dokonaliśmy, tudzież (jako że w naszym społeczeństwie pieniądz niemal zastępuje Pana Boga), ile kosztowałaby nasza praca, gdyby musiano zatrudnić do niej obcych. Jeśli nie chcemy uważać zajęć w domu za pracę, wtedy zastanówmy się, ile jest wart dobry partner do rozmowy. Człowiek, który potrafi życzliwie wysłuchać i dzięki swojemu doświadczeniu udzielić dobrej rady. Wszyscy wiedzą, ile żąda za godzinę lekarz psychiatra. Natomiast dobra rada roztropnego, starszego członka rodziny nic nie kosztuje. A ile jest warta sama obecność? Fakt, że ma się koło siebie człowieka, któremu można ślepo zaufać, który pokazał już, na co go stać, i dlatego bez zawiści i z życzliwością traktuje sukcesy drugich. Tego nie zastąpią żadne pieniądze. Starzy ludzie wzbogacają nas swoim doświadczeniem i każdy rozsądny człowiek ceni to, co mają do powiedzenia. Pewien znany wiedeński architekt wnętrz, który ma tyle zleceń, że nie wie, od czego zacząć, zawsze rezerwuje sobie czas na jedno: na wieczorną partyjkę kart z kilkoma emerytami w pewnej przytulnej wiedeńskiej knajpce. „Oni wiedzą, co to życie twierdzi. Kiedy oni mówią, ja milczę. Przez cały tydzień nie uczę się tyle, ile jednego wieczoru od moich emerytów”. Ludzkość potrzebuje doświadczenia starych ludzi; dzisiaj nawet bardziej niż kiedykolwiek. Wszystkie wielkie kultury szanowały starość. Także my zaczynamy powoli na nowo odkrywać jej wartość. Ale starzy ludzie muszą nam pomóc. Nie wolno im pokornie schylać karku. Kto się schyla, tego kopią. Precz z fałszywą skromnością! Gdyby Birgit nie zadzwoniła do mnie, gdyby nie zdobyła się na inicjatywę, obie wiele byśmy straciły. Przecież i ona mogła powiedzieć sobie: No tak, ta kobieta jest młodsza o prawie czterdzieści lat, co mogę jej zaoferować? Na szczęście nie zrobiła tego. I obie zyskałyśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *