Nie byłam jeszcze dojrzałą kobietą

W końcu, po Bożym Narodzeniu, zupełnie nieoczekiwanie znalazłam mieszkanie. Szukałam przez pół roku i straciłam już wszelką nadzieję. Nagle jedna z moich francuskich znajomych, pracująca jako kosmetyczka, została przeniesiona do Marsylii i przekazała mi swój pokój w mieszkaniu, które dzieliła z pewną Amerykanką. Dom był położony w XIII Dzielnicy przy Rue Pascal. Była to jedna z tych starych, małych, obskurnych paryskich kamienic, z wewnętrznym podwórkiem i wiecznie pijaną dozorczynią. Dzisiaj na tym miejscu wznosi się wielki, nowy blok mieszkalny. Ten stary dom miał tylko dwa piętra. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym. Składało się z dużej kuchni z niszą do spania i z prowizorycznym prysznicem oraz z pokoju wyposażonego w podobną niszę. Toaleta cementowa kabina z okrągłym otworem pośrodku znajdowała się w korytarzu. Owa Amerykanka, która zajmowała kuchnię, pracowała jako sekretarka. Wieczorami śpiewała amerykańskie ballady w pewnym klubie za kościołem Saint-Germain-des-Pres. W tym właśnie mieszkaniu przy Rue Pascal przeżyłam moją pierwszą prawdziwą noc miłosną. Po raz pierwszy pragnęłam mężczyzny, po raz pierwszy pragnęłam czuć w moim ciele inne ciało… To była wspaniała, nie kończąca się noc. Une nuit blanche, biała noc, jak mówią Francuzi. Nie miałam orgazmu, ale to nie było ważne. Nie odczuwałam takiej potrzeby. Odkrycie, że ruchy mężczyzny mogą sprawiać przyjemność i podniecać, zdominowało wszystko. Po raz pierwszy poczułam się kobietą. Byłam przekonana, że osiągnęłam szczyty cielesnego szczęścia. Mimo to zupełnie dobrze dawałam sobie radę, kiedy mojego przyjaciela nie było przy mnie. Kiedyś musiał wyjechać i nie widzieliśmy się przez miesiąc. Wprawdzie bardzo za nim tęskniłam, ale moje ciało zupełnie dobrze zniosło rozłąkę. Nie byłam jeszcze dojrzałą kobietą. Nie miałam pojęcia, jak istotne znaczenie ma dla kobiety rzeczywiście dobry związek seksualny. Za to wiedziałam co innego: że obowiązkiem każdej kobiety jest wyjść za mąż. Z tego powodu instynktownie szukałam „odpowiedniego” mężczyzny. Znalazłam go w rok później. I rozstałam się z Jean-Pierre’em.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *