Narzucać fałszywe wartości

Niestety, jej ojciec pochłonięty był właśnie ożywioną dyskusją na temat samochodów ekonomicznych w eksploatacji i wcale nie miał ochoty przerywać sobie, aby odprowadzić dziecko na górę. Kiedy mała przeszkodziła mu po raz drugi, załatwił sprawę w następujący sposób: „Głuptas z ciebie oświadczył tonem wszechwiedzącego. I co ty chcesz tam robić na górze? Tam będziesz sama. Rozumiesz? Zupełnie sama. Tutaj jesteś razem z innymi, to chyba ciekawsze, prawda? Kto by tam chciał sam siedzieć w pokoju?” Już nie pamiętam, jak się ów epizod zakończył. Ale te słowa wzburzyły mnie tak bardzo, że nie zapomniałam ich do dzisiaj. Jak można świadomie uczyć dziecko strachu przed samotnością? Jak można istocie, która jeszcze nie jest w stanie dokonać samodzielnej oceny, narzucać fałszywe wartości, w tym przypadku przekonywać, że towarzystwo osób, które nie mają jej nic do zaoferowania, jest ważniejsze niż towarzystwo samego siebie. Nie ma nic bardziej przygnębiającego niż wieczór z ludźmi, którzy nie mają nam nic do powiedzenia. Każdy zna to uczucie jalowości, które ogarnia człowieka wtedy, kiedy ze względów zawodowych czy innych zmuszony jest stykać się z nieciekawymi, nudnymi albo aroganckimi ludźmi, czy to przy okazji oficjalnych spotkań i przyjęć, czy też dla spełnienia nieuniknionych zobowiązań towarzyskich. Sto razy lepiej jest zostać samemu, urządzić sobie przyjemny wieczór, rozmyślać, pisać listy, wziąć kąpiel, wymyślić nową fryzurę, muzykować albo słuchać muzyki, zadzwonić do przyjaciół, zjeść coś dobrego, pomarzyć, porozpieszczać trochę samego siebie. Jakże miło jest również po nerwowych i męczących dniach świąt być znowu samemu, mieć czas na przemyślenie różnych spraw, na odpoczynek. Nieraz z przyjemnością spędzałam weekendy sama, przede wszystkim wtedy, kiedy miałam coś ważnego do załatwienia, kiedy musiałam napisać pilny artykuł albo chciałam dokończyć lektury. Zdarzało się również, że latem zostawałam w mieście, żeby sobotę i niedzielę spędzić na moim obrośniętym winem balkonie, wygodnie wyciągnięta na kocach i poduszkach, z filiżanką kawy i dobrą książką w ręku. Nie dlatego, że nikt mnie nie zaprosił, tylko dlatego, że chciałam być sama. Czasami potrzebuję swojego własnego towarzystwa. Przebywanie z samym sobą to nie samotność to regeneracja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *