Moda niezależna od wieku

Przez dłuższy czas mieszkałam w Paryżu i mogłam obserwować te przemiany z bezpośredniej bliskości. Przełom uzmysłowiłam sobie pewnego wieczoru, kiedy to na ekskluzywnym przyjęciu w rezydencji amerykańskiego ambasadora ujrzałam znakomicie sytuowane panie odziane w stroje, które za stosunkowo nieduże pieniądze można było nabyć w butikach przy bulwarze Saint Michel. W dodatku owe panie (które bynajmniej nie należały do najmłodszych) wyglądały w tych sukienkach naprawdę znakomicie. Przypominam sobie jeszcze dokładnie jeden z modeli. Była to mała wełniana sukienka, oliwkowego koloru, z długimi rękawami i haftowaną górą. Widziałam ją w witrynie niewielkiego sklepiku w pobliżu stacji metra Saint Michel kosztowała dwieście pięćdziesiąt franków. Owego wieczoru miała ją na sobie żona dyrektora Atlantic Institut. Pani owa była po pięćdziesiątce i wyglądała w tej sukience zachwycająco. Patrzyłam na nią z prawdziwą przyjemnością, a jeszcze większa radość ogarnęła mnie, kiedy pomyślałam o innych dojrzałych kobietach, gdyż był to dowód, że wreszcie zrozumiano, iż wesołe, kolorowe, nieco fantazyjne sukienki nie są jedynie przywilejem młodości, że wszystko jest dozwolone, nawet w późnym wieku, jeśli tylko komuś w tym do twarzy, jeśli tylko dobrze się w tym czuje. Czasy, kiedy pani po czterdziestce wolno było założyć jedynie wór pokutny czytaj: szary kostium szyty na miarę minęły bezpowrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *