Mieszczaństwo potrzebowało uległych kobiet

Początki rewolucji przemysłowej w Anglii sięgają pierwszych trzech dziesięcioleci XVIII wieku. Trwała ona prawie siedemdziesiąt lat. W tym czasie mieszczaństwo umocniło swoją pozycję za pomocą „nowych” pieniędzy uzyskanych z fabryk. Przedtem ludność angielska składała się w przeważającej części z arystokratów i biedoty. Aby przetrwać, nowa klasa społeczna potrzebowała silnych rodzin. Zapewnić to mogły jedynie kobiety. Lecz nie barokowe damy z towarzystwa, które prowadziły salony, były niezależne i nie zamierzały słuchać rozkazów żadnego mężczyzny. Mieszczaństwo potrzebowało kobiety innego typu, kobiety wiernej i oddanej rodzinie, kobiety, która bez sprzeciwu produkowałaby zdumiewająco dużo dzieci i była pod każdym względem posłuszna mężowi. Bez specjalnych ceregieli zaczęto w połowie XVIII wieku urabiać kobiety (pozwolę to sobie tak określić) według takiego właśnie modelu. Kto zada sobie trud przeczytania sztuk teatralnych, artykułów prasowych, kościelnych kazań, umoralniających książeczek czy powieści z tamtego okresu, tego w osłupienie wprawi zręczność, z jaką mężczyźni dążyli do swojego celu. Kaznodzieja, nauczyciel, dziennikarz, ojciec i narzeczony — wszyscy kładli młodej dziewczynie do głowy, że celem, do którego powinna dążyć, nie jest szczęście w miłości, duchowe i cielesne spełnienie, lecz że prawdziwym, ba, „świętym” przeznaczeniem kobiety jest poświęcenie, rezygnacja z własnych potrzeb, posłuszeństwo, skromność, dzieci, mąż i prowadzenie domu. Ten nowy ideał kobiecości wzniesiono — aby mieć całkowitą pewność — na niezniszczalnym fundamencie: na strachu. Umiejętnie rozniecanym i podsycanym strachu przed starością. Ciągle podkreślano nietrwałość kobiecej urody, karmiono wyobraźnię wizjami chorób, które w jednej chwili pozbawiają wszelkiego wdzięku młodą, piękną dziewczynę; karty powieści zaludniali źli ludzie, niewierni kochankowie, stręczyciele i gwałciciele. A jedyna możliwość ratunku, jedyna droga, otwarta przed porządną kobietą, prowadziła w ramiona małżonka. Jego to właśnie wyposażano w powieściach, kazaniach, nabożnych książeczkach we wszelkie możliwe cnoty i zalety. On to miał ratować bezbronną kobietę przed staropanieństwem, samotnością, poczuciem nieprzydatności i przed szyderstwem społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *