Mae West pierwszy symbol seksu na srebrnym ekranie

Tak więc tym, co stanowi o życiowym sukcesie, nie są ani uroda, ani szczęście czy przypadek, tylko wewnętrzna siła, zaangażowanie, wola i… osobowość. Nie rezygnować ze swojej osobowości, rozwijać ją, uszlachetniać to trud, który nie pójdzie na marne. Aktorka Mae West, pierwszy symbol seksu amerykańskiego filmu, tak naprawdę była kimś więcej niż tylko boginią seksu grała znakomicie i jest jedną z najwybitniejszych postaci w historii kina. Oto, co napisała na ten temat w swojej autobiografii: „Można śpiewać jak Flagstad, tańczyć jak Pawłowa albo grać jak Sarah Bernhardt, lecz by zostać gwiazdą, trzeba mieć osobowość”. Autobiografia jest zatytułowana Goodness Had Nothing To Do With It (Dobroć nie miała z tym nic wspólnego); można ją polecić każdemu, kto pragnie wyleczyć się ze strachu przed starością. Mae West stosunkowo późno rozpoczęła karierę filmową. Na ekranach pojawiła się po raz pierwszy mając lat czterdzieści. Mimo to stała się niezapomnianą gwiazdą. Swoją autobiografię spisała mając lat sześćdziesiąt sześć, wcześniej zajmowała się pisaniem scenariuszy i sztuk teatralnych. Są to zgrabne, dowcipne i pełne pomysłów utwory. Na temat osobowości i tajemnicy jej nieustającego powodzenia u mężczyzn, pisała tak: „Moi wielbiciele to byli przeważnie mężczyźni na stanowiskach, wpływowi i poważani obywatele; cenili i pragnęli mnie dlatego, że nie byłam taka, jak inne. Szybko zauważali, że nie dbałam o staromodne nakazy ograniczające wolność kobiety. Nigdy nie udawałam słabej, bezradnej istoty i śmiałam się z mitu, że kobiety zginęłyby, gdyby nie mądrość i ochrona mężczyzn. Wprawiało ich to wprawdzie w zakłopotanie, wyprowadzało z równowagi, często nawet wzbudzało złość, ale, rzecz zdumiewająca, nawet do głowy im nie przyszło, aby mnie z tego powodu opuścić. Przeciwnie: to ja musiałam się zawsze porządnie namęczyć, aby się od nich uwolnić”. Powiedzmy sobie otwarcie: strach przed starością to oszukiwanie samego siebie. Nie jest on bowiem niczym innym jak tylko zamaskowanym strachem przed życiem. Ten jednak jest uwarunkowany psychicznie, a nie fizycznie. Uczucie zwątpienia, które opanowuje nas niekiedy w złe dni czy to z powodu pierwszych młodzieńczych zmian na skórze, czy pierwszych zmarszczek jest zawsze takie samo, niezależnie od wieku. Powtórzmy jeszcze raz: to nie powierzchowność, nie uroda są w życiu najistotniejsze liczy się siła oddziaływania, osobowość, efektywność. Kto posiada którąś z tych cech, ten na starość będzie tak samo odnosić sukcesy jak w młodości, ten będzie tak samo kochany i szanowany.
Zaskoczenie na lotnisku  A oto jeszcze jeden pozytywny przykład na zakończenie tego rozdziału: jesienią 1978 roku prawdziwą sensację wzbudziła w Anglii wdowa po rosyjskim kompozytorze, Igorze Strawińskim. Wera Strawińska jest malarką i przyleciała z Nowego Jorku do Londynu, aby otworzyć wystawę swoich obrazów w Crane Kalman Gallery. Tłum dziennikarzy i fotografów oczekiwał artystki na londyńskim lotnisku Heathrow. Kiedy malarka, szczupła i gibka w swoim futrze z norek, pojawiła się na schodkach samolotu, zebrani na lotnisku dziennikarze nie mogli uwierzyć własnym oczom. Znając bowiem wiek artystki oczekiwano kruchej i słabej staruszki, a nie tryskającej życiem światowej damy. Wera Strawińska miała wówczas dziewięćdziesiąt jeden lat. Zapytana o tajemnicę swojego eliksiru młodości, odpowiedziała skromnie: „To przecież zupełnie proste: pracować, podróżować, nie dać się nikomu zastraszyć, cieszyć się tym, co w życiu piękne”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *