Madame Brale z Francji

trudnosci-z-koncentracja

We Włoszech i Francji spotyka się często eleganckie starsze panie, tak piękne, że ludzie oglądają się za nimi na ulicy. Jedną z takich dam poznałam podczas pierwszego roku mojego pobytu w Paryżu. Rodzina pewnego lekarza zaprosiła mnie na dwutygodniowy wypoczynek na wsi, w Bretanii, w pięknym, starym domu, zbudowanym z szarego kamienia. Dom należał do babci, która owego lata skończyła właśnie osiemdziesiąt lat. Babcia miała długowłosego jamnika, niewyczerpane zasoby humoru i energii i była jednym z najmilszych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałam. Chociaż w domu były młode dziewczyny w moim wieku, ja najchętniej spędzałam czas właśnie z nią. Posiadała to, co się nazywa interesującą osobowością. Nieco zbyt pulchna, ponieważ lubiła dobrze zjeść, nie była pięknością w klasycznym sensie, ale miała w sobie tyle wdzięku, a w ruchach tyle życia, że wyróżniała się nawet w największym tłumie na ulicy. Spędziłam z madame Brale wspaniałe dni. Pogoda była słoneczna i piękna; przedpołudniami siadywałyśmy razem w ogrodzie, pod wielką lipą, łuskając groch albo fasolę, podczas gdy dziewczyna ze wsi wykonywała mniej przyjemne prace, takie jak krojenie cebuli czy obieranie kartofli. Pies leżał u naszych stóp, pszczoły brzęczały, a my rozmawiałyśmy o wojnie we Francji, o młodości madame Brale, o jej szczęśliwym małżeństwie, o życiu Chopina i Mozarta (madame Brale znakomicie grała na fortepianie) i o tym, czy francuskie fortepiany koncertowe firmy Gaveau mogą się równać z austriackimi Bósendor- ferami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *