Kto chce być zdrowy na starość

Ten nie może się litować nad sobą. Moja matka przeszła w wieku siedemdziesięciu trzech lat ciężką operację. Wprawdzie zabieg się udał, ale rana nie chciała się goić. Do jej zaszycia użyto nici, które miały się rozpuścić i zostać zresorbowane przez organizm.
Lecz organizm matki odrzucał je. Przez kilka miesięcy nosiła bandaże; jednak nic nie pomagało i w końcu lekarze zawyrokowali: ponowne otwarcie rany, narkoza, pobyt w szpitalu. Dla wielu starych ludzi byłby to znakomity powód do użalania się nad sobą. Ale nie dla mojej matki. Kiedy bardzo zatroskana zadzwoniłam do niej, to ona mnie pocieszała. A kiedy było z nią naprawdę źle, mówiła: „Nie martw się, jakoś to będzie”. Podczas pobytu w szpitalu bardzo straciła na wadze. Kiedy ją zabierałam do domu, była chudziutka jak mała dziewczynka i ledwie trzymała się na nogach. Ale już pierwszego wieczoru uparła się, aby pójść na koncert, ponieważ jej wnuczek, który śpiewał w chórze Wiener Sangerknaben, miał wystąpić w partii solowej. Nigdy nie zapomnę, z jakim trudem wspinała się po schodach, aby wejść na salę koncertową. Jedyne miejsca, jakie udało nam się zdobyć, były na galerii drugiego piętra, a jej każdy krok sprawiał ból. Ale nie zrezygnowała, a po koncercie powlokła się jeszcze do garderoby artystów, aby pogratulować swojemu ulubieńcowi. Potrzebowała dwóch dni, by dojść do siebie po tym wysiłku, ale nie żałowała. I nie użalała się nad sobą, tak jak jedna z jej znajomych, starsza tylko o trzy lata, która bez przerwy narzeka na zły stan zdrowia, chociaż nic jej nie dolega poza brakiem zajęć i życzliwego zainteresowania innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *