Kto biadoli, zostaje sam

Niestety wielu starych ludzi nie potrafi mówić o niczym innym, jak tylko o swoich rozlicznych chorobach. Można zacząć dowolny temat oni i tak z uporem maniaka powrócą do swoich dolegliwości, niezmordowanie opisując je w najdrobniejszych szczegółach. I nie w tym rzecz, że interesują ich choroby jako takie zazwyczaj bowiem nie słuchają wcale narzekań i żalów podobnych im osób. Ich zajmuje i porusza tylko jedno: oni sami. Nie ma dla nich nic ważniejszego, nic bardziej interesującego od własnej osoby. Świat, inni ludzie, są im obojętni. Potrzebują ich najwyżej jako niemych słuchaczy swoich wielkich tyrad na rozległy temat: „ja sam”. W obecności takich osób najpóźniej po kwadransie człowiek popada w depresję; i naturalnie skutek jest taki, że wszyscy unikają ich towarzystwa. Nic zatem dziwnego, że ludzie ci uskarżają się na samotność. Ale ich samotność jest zasłużona, zapracowali na nią swoim egoizmem. Korzenie tego typu zachowań tkwią w młodości. Nie brak bowiem dwudziestolatków, którzy potrafią mówić tylko o sobie, którzy jeśli przypadkowo pozwolą dojść do głosu partnerowi nie słuchają go wcale, tylko zastanawiają się: co teraz powiem? Ludzie tego pokroju nie są łubiani, i to niezależnie od swego wieku. W młodości, dopóki należą do jakiejś grupy, do klubu, chóru, czy związku sportowego, dopóki chodzą do szkoły albo na kurs tańca, nie wyróżniają się tak bardzo na tle innych. W grupie jest wystarczająco wiele osób, toteż jakoś ich się toleruje. Ale nigdy nie są łubiani. A skrajny egoizm niszczy ich szanse na nawiązanie prawdziwych i trwałych przyjaźni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *