Dzisiejsza egzystencja jest nudna i przeciętna

Birgit była zdana całkowicie na siebie, ale dała sobie radę. Pokazała, co potrafi. Jako młoda dziewczyna nauczyła się tkania i krawiectwa. Zaczęła więc szukać zleceniodawców i szyć ubrania. Pracowała po całych nocach, na początku w nie opalanych pomieszczeniach i przy złym oświetleniu. Powoli jednak sytuacja poprawiała się. Birgit miała już stałych klientów. Posłała dzieci do dobrych szkół. Cała trójka mogła studiować wybrane przez siebie kierunki, w czasach, kiedy nie zapominajmy o tym nie było prawie żadnych stypendiów. I wszystkie dzieci do czegoś doszły, jak to się pięknie mówi. Jedna z córek jest asystentką dyrektora w dużym przedsiębiorstwie, druga pisarką. Syn z powodzeniem prowadzi kancelarię adwokacką. W porównaniu z tamtymi czasami tak uważa Birgit jej dzisiejsza egzystencja jest nudna i przeciętna: cień tego, co było, lekka terapia zajęciowa. Ale jej rozumowanie jest błędne. Nie można przecież porównywać czasów totalnego chaosu i rozprzężenia, czasów kryzysu po przegranej wojnie z epoką powszechnego dobrobytu. Dzisiaj nikt w Austrii nie umiera z głodu. Jeśli wszyscy rodzice uważaliby chronienie dzieci przed śmiercią głodową za jedyne usprawiedliwienie dla swojej egzystencji, to powinni gremialnie rzucić się z okien z powodu całkowitej nieprzydatności. Birgit Martens popełnia typowy błąd wszystkich dzielnych kobiet w jej wieku: zbyt wysokie wymagania stawia sobie, a zbyt małe swojemu otoczeniu. Jej głównym problemem jest przesadna skromność. Nie ulega kwestii, że jest potrzebna, że stanowi dla rodziny wielką pomoc. Gdyby tylko zechciała zastanowić się nad tym w wolnej chwili, sama by to dostrzegła. Ale ona tego nie robi. Nie traci czasu na przeliczanie wartości swojej pracy na pieniądze, na kalkulowanie oszczędności, jakie dzięki niej robi rodzina. Zupełnie nie zdaje sobie sprawy ze swojej wartości. W ten sposób, mimo niewątpliwej inteligencji, stała się niemal ofiarą terroru starości naszych czasów. Stosuje do siebie obiegowe opinie, dotyczące starych ludzi, nie widzi, że jest wyjątkiem, zaczyna wierzyć w urojone problemy i identyfikować się z ludźmi, z którymi nie ma absolutnie nic wspólnego. Właśnie dlatego użyła w stosunku do siebie sloganu „samotność ludzi starych”, chociaż, jak się okazało w ciągu naszej krótkiej rozmowy, ten slogan zupełnie jej nie dotyczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *