Brak erotyki w języku niemieckim

Stosunek niemieckojęzycznych mężczyzn do spraw seksu manifestuje się od razu w nieapetycznych słowach, które stworzyli dla sfery miłości fizycznej. Jeśli coś uważane jest za brzydkie, to i nazwa będzie brzydka. Weźmy choćby odpychające słowo „brodawka” na określenie koniuszka piersi, czy prostackie nazwy intymnych części ciała. Jednak koronnym dowodem jest fakt, że nie istnieje żadne kulturalne określenie na to, co się odbywa w łóżku między dwojgiem ludzi, darzących się sympatią. Jaki język, tacy ci, którzy nim mówią. A język niemiecki jest niedorozwinięty w sferze seksualnej.
Przez cały okres młodości cierpiałam słysząc, w jaki sposób szkolni koledzy wyrażają się na temat miłości cielesnej. Ordynarne dowcipy, które opowiadano, aby nas zachęcić, powodowały odrazę i niechęć. Mężczyzna, który użył choćby jednego z tych odstręczających słów, nie miał u mnie na co liczyć. Miałam siedemnaście lat, kiedy po raz pierwszy spałam z mężczyzną. To był dobrze wychowany, wrażliwy chłopak. Mimo to doznałam prawdziwego szoku. Fakt, że poruszało się we mnie obce ciało i sposób, w jaki się poruszało (nie mówiąc już o bólu, jakiego doznałam), wszystko, co się wtedy działo, to był wstrząs. Tak mocny, że przez następne półtora roku nie pozwoliłam zbliżyć się do siebie żadnemu mężczyźnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *