Blada, młodziutka, czternastoletnia dziewczynka

Pewnego razu, latem, zaprosiła gości na wieczorne przyjęcie. Zebrało się około dwudziestu osób; obecny był także młody poeta, który czytał fragmenty swoich utworów. Była prawie jedenasta w nocy, kiedy nagle otworzyły się drzwi jednego z pokojów gościnnych i ukazała się w nich blada, młodziutka, może czternastoletnia dziewczynka. Rozejrzała się wokoło, szukając kogoś wzrokiem. Claudine poderwała się jak oparzona, złapała dziewczynę za ramiona, wepchnęła ją z powrotem do pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi. Dziesięć minut później pojawiła się z powrotem. Kto to był? zapytałam zaciekawiona. Ach, to tylko moja siostrzenica odpowiedziała Claudine. Dlaczego nie dasz jej posłuchać? Ona nie ma pojęcia o poezji, tylko by nam przeszkadzała. Potem, kiedy pomagałam zanosić z kuchni do pokoju wielkie półmiski z sałatami, ryżem i krabami, wspomniałam mimochodem mężowi Claudine, że nie wiedziałam o odwiedzinach tej siostrzenicy ani o tym, że Claudine ma w ogóle jakąś siostrę czy brata. Bo nie ma odparł. Mam już po dziurki w nosie tych jej kłamstw. Dziewczyna, którą widziałaś, to jej córka z pierwszego małżeństwa. Sposób, w jaki Claudine ją traktuje, jeszcze doprowadzi nas do rozstania. Już nie mam siły jej tłumaczyć. Normalnie mała jest w internacie, ale teraz są wakacje. Pojutrze jedzie do dziadków, tam będzie przynajmniej po ludzku traktowana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *