Babcia, która nie bała się starości

No, a potem dowiedziałam się prawdy o życiu mojej węgierskiej babki. Mieszkała w mieście Arad, które dzisiaj leży na terenie Rumunii, ale za czasów Monarchii należało do Austrii. Ojciec babki był zamożnym lekarzem, toteż otrzymała staranne wykształcenie w sztukach pięknych; była bardzo utalentowana, mówiła czterema językami, znakomicie grała na fortepianie, prowadziła salon literacki, pisała i publikowała wiersze. Mojego dziadka, wysokiej rangi oficera austriackiej armii, poślubiła w bardzo młodym wieku. Zbyt młodym. Tego dziadka zawsze się bałam, kiedy byłam dzieckiem. Na starość ponownie zamieszkał w Wiedniu, w prawdziwie wielkopańskim mieszkaniu. Kiedy się przechodziło przez pokoje, słychać było dudniący odgłos kroków. Każda wizyta była sztywna i ceremonialna jak audiencja u króla. Dziadek wcale nie pasował do swojej młodej żony. Ponadto całymi miesiącami nie było go w domu, toteż nikogo nie zdziwiło, że kiedy pewnego razu wrócił po trzymiesięcznej nieobecności, odkrył za sekretnymi drzwiami, prowadzącymi do sypialni żony, młodego wielbiciela. Naturalnie wybuchł skandal, doszło do pojedynku, do skomplikowanego procesu i rozwodu. Babka wróciła ze swoim trzyletnim synkiem moim ojcem do domu rodziców. Zaczęła grać w teatrze, otworzyła księgarnię, najlepszą w całym mieście, poślubiła profesora gimnazjum, owdowiała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *